RSS

"Malutkiego dinozaura można spotkać"




" - W życiu wszystko może się zdarzyć.
 - Wszystko, ale to są rzadkie przypadki.
- I też można spotkać bardzo rzadkie przypadki, ale to jest bardzo rzadkie. Malutkiego dinozaura można spotkać."



Jesteśmy po obejrzeniu pierwszego z serii  zaplanowanych na edukacji filmowej dokumentów "Wszystko może się przytrafić" Marcela Łozińskiego. Dla mnie to jeden z tych WAŻNYCH filmów, do których chętnie wracam. Dużo mówiliście na temat małego bohatera, jego rozmówców, podjętych tematów, symboliki.  Park już na zawsze pozostanie miejscem  spotkania młodości i starości, życia i  śmierci...Czekam na Wasze wypowiedzi. Chcę je utrwalić. Niektóre były bardzo dojrzałe, wzruszające, piękne.


Beata Stypczyńska


Karolina poleca - "Pulp Fiction"

Karolina Szachniewicz, IIc

                                                           



   "EZECHIEL 25:17"
                                                                      Pulp Fiction
    Klasyk. Zdobywca Oscara za najlepszy scenariusz oryginalny. Film Quentina Tarantino, "Pulp Fiction", powstały w 1994 roku, wciąż znajduje się w światowej czołówce i jest zaliczany do najlepszych.
    Vincent Vega (John Travolta) i Jules Winnfield (Samuel L. Jackson) to płatni mordercy. W pracy są bezwzględni, nieustraszeni, zachowują zimną krew. Rzeczywistość jest jednak inna. Ci dwaj mężczyźni to tak naprawdę duże dzieci, które tylko dla pieniędzy zmieniają się w bezlitosne maszyny do zabijania. Gdy Vega otrzymuje zlecenie od szefa mafii, które mówi, by zajął się on jego żoną, Mią (Uma Thurman), nie spodziewa się, że coś może pójść nie tak. Pani Wallace okazuje się być młodą, piękną, lubiącą dobrą zabawę kobietą. Oczarowany, zabiera ją na kolację, później jedzie do niej do domu. W ostatniej chwili zdaje sobie sprawę z tego, do czego może w każdej chwili dojść i panikuje. W tym czasie Mia zażywa narkotyki, które znajduje w płaszczu Vincenta. Ledwo uchodzi z życiem, a cały tragizm tego wydarzenia ochładza stosunki tej pary. Niedługo potem Vega i Winnfield dostają kolejne zlecenie: muszą odzyskać walizkę o nieznanej zawartości należącą do Marsellusa, ich szefa. Zabijają jednego z rabusiów, a Jules przed morderstwem wypowiada słowa z Księgi Ezechiela. Zabierają zakładnika, którego przez przypadek pozbawiają głowy. Od wielkich kłopotów ratuje ich ekscentryczny Winston Wolfe (Harvey Keitel) i strachliwy Jimmy (Quentin Tarantino). Problemy z szefem mafii ma też bokser Butch (Bruce Willis). Wie, że grozi mu ogromne niebezpieczeństwo i próbuje uciec z Los Angeles. Staje się jednak członkiem wydarzeń, które umożliwiają mu wyprostowanie swojej nieciekawej sytuacji. Z kolei Vincent Vega i Jules Winnfield zmywszy (dosłownie!) krew ze swoich rąk udają się do baru, gdzie stają się świadkami napadu. Przestępcy, Yolanda "Króliczek" (Amanda Plummer) i Ringo "Ptyś" (Tim Roth), stają się natchnieniem dla jednego z płatnych morderców, który decyduje, że chyba już czas zakończyć swe życie gangstera...
    "Pulp Fiction" to kolejny film Quentina Tarantino, który wręcz trzeba obejrzeć. Gwiazdy światowego kina wcieliły się w niesamowicie charakterystyczne postacie, a dość dosadne dialogi, przepełnione czarnym humorem, są znane dziś wielu kinomaniakom.
Często wykorzystywane są zbliżenia na twarze aktorów, co można zauważyć w wielu filmach tego reżysera.
    Uważam, że "Pulp Fiction" to kolejny przejaw geniuszu Tarantino. Nie jestem zwolenniczką gatunku o tematyce gangsterskiej, ale to dzieło zrobiło na mnie niesamowite wrażenie. Mimo, że zdobycie przez ten obraz Złotej Palmy spotkało się z niezadowoleniem widowni, uważam, że nagroda ta jest jak najbardziej zasłużona. Wulgarne dialogi nadały specyfiki całemu filmowi i myślę, że to one, w dużej mierze, odpowiadały za jego sukces.
Dla ludzi lubiących dobre kino, oglądnięcie tej produkcji jest obowiązkiem!

Bibliografia:
http://www.filmweb.pl/Pulp.Fiction
http://www.rp.pl/artykul/994031.html?print=tak&p=0

"Coco Chanel"

Tomasz Służałek, IIc
                                                             " Coco Chanel"


    "Coco Chanel" to francuski film biograficzny, ale został zdefiniowany jako dramat. Wyreżyserowany przez Anne Fontaine, trafił do kin 22 kwietnia 2009 roku.
 Fabułą jest życie tytułowej Coco Chanel, a właściwie Gabrielle Bonheur Chanel. Była ona projektantką mody od 1915, zrewolucjonizowała ona francuską modę, jest uznawana za jej ikonę. Od 1983 roku jej firmą kieruje Carl Lagerfeld, o którym nie ma, niestety, żadnej wzmianki w filmie. Główną postać zagrała Audrey Tautou, a świetna gra aktorki utrzymała film na naprawdę, moim skromnym zdaniem, wysokim poziomie. Dowiadujemy się o najmniej znanych aspektach życia Coco. O jej intrygującym romansie z Étienne Balsan, który pomagał jej przeżyć i coś osiągnąć, ponieważ pierwszym zawodem Coco było śpiewanie po barach. Robiła to razem ze swoją (ale tylko w filmie) siostrą Adrienn. W rzeczywistości była to jej ciotka. Film zawiera wiele wzruszających scen, takich jak na przykład przyjazd Coco i Adrienne do sierocińca, śmierć jej ukochanego „Boya”, czyli Arthura Capela, amerykańskiego businessmana i wiele, wiele innych. Mimo, że film mówi o modzie, nie jest kolejną historią o wychudzonych kobietach chodzących po wybiegu. To opowieść o silnej kobiecie „posiadającej swoje zdanie, swój charakter oraz styl i pomimo nieprzychylnych komentarzy dumnie, z podniesioną głową, trwającą przy swoim”.  Za wszelką cenę stara utrzymać się na „powierzchni życia", nie utonąć w nim.  Świetny scenariusz napisany przez Edmonde Charles-Roux, Anne Fontaine i Camille Fontaine, sprawia że nawet najtwardsi krytycy uznają ten film za niesamowite światowe kino. Polecam "Coco Chanel" ludziom, którzy uwielbiają modę i lubią przeżywać czyjeś rozterki.

Nikola poleca.

Nikola Arendarczyk, IIc

                                                                     "Tożsamość"



   Nieczęsto zdarza się film, który przyciągnie moją uwagę od początku do końca. „Tożsamość” spisała się doskonale. Porywający thriller (w reżyserii Jaume'a Collet-Serry), na którym trzeba się skupić, aby nadążyć za szybką akcją. Powstał w oparciu o powieść „Out of My Head” Didiera Van Cauwelaerta.
  Mężczyzna przybywa do Berlina, by wziąć udział w naukowej konferencji. W hotelu zauważa, że nie ma przy sobie walizki. Powrót po nią kończy się tragicznym wypadkiem, w wyniku którego zapada na cztery dni w śpiączkę. Po wybudzeniu nie może sobie prawie nic przypomnieć. Jest przekonany tylko o tym, że nazywa się Dr Martin Harrison (w rolę głównego bohatera wcielił się Liam Neeson), a także, że musi odszukać swoją żonę Liz (January Jones). Po znalezieniu jej okazuje się, że kobieta go nie poznaje, a dodatkowo jego tożsamość skradł inny mężczyzna (Aidan Quinn). Martin czuje się oszukany i ignorowany przez władze. Za wszelką cenę chce odzyskać swoją tożsamość i żonę. Jego sprzymierzeńcem staje się Gina (Diane Kruger).
 Nie brak tu pościgów samochodowych i bójek, które znacząco ożywiały fabułę. Wybudzały, gdyby komuś niefortunnym przypadkiem zdarzyło się zasnąć w fotelu.  Tło wydarzeń to na przemian luksusowe hotele i obskurne uliczki Berlina. Lawirujemy między tymi miejscami wraz z bohaterem.
  Bardzo podobały mi się zwroty akcji i niebanalna fabuła. Jeszcze przed końcem filmu okazuje się, że wszystko wygląda inaczej, niż początkowo jest to pokazane. Można „stracić głowę” w plątaninie iluzji i doznać tego samego uczucia zagubienia, które towarzyszy głównemu bohaterowi. Nieprzewidywalność jest nieczęsta i ciężka do osiągnięcia, dlatego bardzo ją doceniłam.

 


Bibliografia:
http://pl.wikipedia.org/wiki/To%C5%BCsamo%C5%9B%C4%87_(film_2011)
https://www.youtube.com/watch?v=zeREdFYNi6c
https://www.youtube.com/watch?v=mgxE7OVgpxo